7 kwi 2012
4 kwi 2012
Nie patrz na mnie !
Większość z nas jest w stanie w jakimś stopniu zrozumieć osoby, które walczą z wieloletnimi lub śmiertelnymi chorobami. Jest nam ich żal, gdyż wiemy, że ciagłe stawianie czoła temu samemy wyzwaniu wymaga wiele siły i odwagi. Nowotwory, AIDS, wszelkiego rodzaju nadciśnienia, cholesterol, upośledzenia... wszystko to zmienia życie o 180 stopni i często nie pozwala człowiekowi funkcjonować w normalnych warunkach.
Zastanawia mnie jednak, jak postrzegać choroby, które nie zagrażają zdrowiu, jednak są równie meczące i przykre dla ludzi.
Istnieją takie schorzenia, głównie choroby skóry, które są wciąż uznawane za najbardziej wstydliwe ze wszystkich. Weźmy na przykład trądzik, albo jeszcze lepiej łojotokowe zapalenie skóry. Wczesnym jego objawem jest łojotok skóry głowy. Następnie nawarstwiają się tłuste strupy i występuje stan zapalny, a włosy ulegają znacznemu przerzedzeniu. Ogniska rumieniowo-złuszczające przechodzą na przylegającą skórę nieowłosioną, głównie na czoło, okolice zauszne i kark , a następnie na mostek, itd. Stan ogólny chorych jest dobry.
Niby jest to choroba nie zagrażająca życiu, jednak może trwać wiele lat, nawet całe życie. Ludzie chorujący na mniej poważne rzeczy, jak podwyższony cholesterol, czy wrzody nie noszą tabliczki typu : "MAM WRZODY". Natomiast osoby z chorobami skóry czują często ogromny dyskomfort związany z tym, w jakim stanie znajduje się ich ciało. Wielu z nich wstydzi się wychodzić z domu. Maści i leki nie przynoszą upragnionych rezultatów, lub mają jedynie krótkotrwałe działanie. Tego typu choróbska mogą być, jak opryszcza- ciągle nawracać.
To zjawisko wyniszcza bardziej psychicznie niż fizycznie- wyobraźmy sobie młodą dziewczynę chorującą na ŁZS, która czuje się przez to gorsza od innych. Widzi na swojej twarzy i ciele zmiany chorobowe, które przyprawiają ją o złość i bezsilność jednocześnie. Biedna, prawda? A właśnie tacy ludzie są często poddawani ostracyzmowi społecznemu, często nieświadomie. Ludzie nie chcą nawet robić przykrości innym, jednak nie umieją powstrzymać myśli typu: "Fuj! Jak ona wygląda!".
Jak więc można radzić sobie z takimi chorobami? Jedynym wyjściem jest korzystanie z pomocy lekarzy i wypróbowywanie różnych specyfików, jednego za drugim. Zmiana diety, aby maksymalnie wzmocnić cerę i organizm. No i akceptacja nie tylko siebie samego, własnego wyglądu, ale i ta plynąca od ludzi dookoła.
Zastanawia mnie jednak, jak postrzegać choroby, które nie zagrażają zdrowiu, jednak są równie meczące i przykre dla ludzi.
Istnieją takie schorzenia, głównie choroby skóry, które są wciąż uznawane za najbardziej wstydliwe ze wszystkich. Weźmy na przykład trądzik, albo jeszcze lepiej łojotokowe zapalenie skóry. Wczesnym jego objawem jest łojotok skóry głowy. Następnie nawarstwiają się tłuste strupy i występuje stan zapalny, a włosy ulegają znacznemu przerzedzeniu. Ogniska rumieniowo-złuszczające przechodzą na przylegającą skórę nieowłosioną, głównie na czoło, okolice zauszne i kark , a następnie na mostek, itd. Stan ogólny chorych jest dobry.
Niby jest to choroba nie zagrażająca życiu, jednak może trwać wiele lat, nawet całe życie. Ludzie chorujący na mniej poważne rzeczy, jak podwyższony cholesterol, czy wrzody nie noszą tabliczki typu : "MAM WRZODY". Natomiast osoby z chorobami skóry czują często ogromny dyskomfort związany z tym, w jakim stanie znajduje się ich ciało. Wielu z nich wstydzi się wychodzić z domu. Maści i leki nie przynoszą upragnionych rezultatów, lub mają jedynie krótkotrwałe działanie. Tego typu choróbska mogą być, jak opryszcza- ciągle nawracać.
To zjawisko wyniszcza bardziej psychicznie niż fizycznie- wyobraźmy sobie młodą dziewczynę chorującą na ŁZS, która czuje się przez to gorsza od innych. Widzi na swojej twarzy i ciele zmiany chorobowe, które przyprawiają ją o złość i bezsilność jednocześnie. Biedna, prawda? A właśnie tacy ludzie są często poddawani ostracyzmowi społecznemu, często nieświadomie. Ludzie nie chcą nawet robić przykrości innym, jednak nie umieją powstrzymać myśli typu: "Fuj! Jak ona wygląda!".
Jak więc można radzić sobie z takimi chorobami? Jedynym wyjściem jest korzystanie z pomocy lekarzy i wypróbowywanie różnych specyfików, jednego za drugim. Zmiana diety, aby maksymalnie wzmocnić cerę i organizm. No i akceptacja nie tylko siebie samego, własnego wyglądu, ale i ta plynąca od ludzi dookoła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

