Narodziny dziecka, to takie piękne wydarzenie pełne radości, obaw i czasem nawet patosu. Nowo opierzeni rodzice starają się zapewnić potomkowi jak najlepszą opiekę w każdym aspekcie. No właśnie... w każdym.
Zaczynają za niego decydować. W końcu niemowle nie może samo podejmować decyzji w co się ubrać, co jeść, czego się uczyć. Ale zostawmy to niejsane wprowadzenie. Moje wywody prowadzą do jednej z ważniejszych decyzji rodziców- religii.
Wiadomym jest, że w naszym kraju dzieci w większości wychowywane są w wierze katolickiej. Tymczasem na świecie istnieje tak wiele religii: chrześcijaństwo, hinduizm, judaizm, bahaizm, islam, taoizm, buddyzm...
Rodzice zaczynają wychowywać dziecko w wierze w jakiej oni sami dorastali (problem pojawia się, gdy opiekunowie są różnych wyznań, ale nie o tym...). Ich korzenie najczęściej wywodzą sie z religii, jaka panuje w danym kraju.
Jednak, czy właściwym jest by to rodzice deycydowali w imieniu dziecka, w jakiej wierze spędzi swoje życie?
Wiadomo, że w dziesiejszych czasach panuje wiele niewłaściwych sposobów egzystencji- znieczulica społeczna, pragnienie nieograniczonej władzy i pieniędzy, a także odwrócenie się od wiary.
Sama nie jestem osobą rygorystycznie przestrzegającą kanonów religii. Wierzę, ale nie praktykuję. Jednak widzę, jak bardzo zmieniło się podejście naszego społeczeństwa do spraw wiary.
Teraz (w większości) chodzenie na msze, Wielkanocne święcenie koszyka, Bożonarodzeniowe Pasterki, itd... staje się tylko elementem pokazowym. "Bo tak wypada" "Bo wszyscy tak robią" "Bo to tradycja".
Nawet Komunie, śluby kościelne, czy chrzty sa jedynie elementami przedstawienia.
Bardzo fascynuje mnie podejście mojej koleżanki. Nie była ona chrzczona, ani nie przystąpiła do Pierwszej Komunii. Święta chrześcijańskie obchodzi tylko ze względu na rodzinę. Sama wyznaje swego rodzaju osobistą doktrynę, że Bóg jest tylko jeden. Nie ważnie jest dla niej, czy swoje modły będzie kierować do Allaha, Chrystusa, czy Buddy. Ona kieruje je po prostu do jakiejś wyższej siły panującej nad nami wszystkimi. Nie wyznaje żadnej religii, a jednocześnie wyznaje je wszystkie.
Dlatego pytam ponownie, czy rodzice powinni decydować za swoje dzieci, jaka wiara będzie dla nich oparciem w życiu? Czy może właściwsze byłoby odpowiednie wyedukowanie dziecka i umożliwienie mu podjęcia własnej decyzji, gdy będzie na to gotowe?
26 lut 2012
23 lut 2012
Oni.. NIE! One... TAK!
Spójrzmy prawdzie w oczy- w dzisiejszych czasach homoseksualizm nie jest niczym nowym, zaskakującym...
Jednakże sprawa nie jest do końca taka prosta.
Dlaczego widok dwóch lesbijek, biseksualistek, albo po prostu całujących się dziewczyn (wiadomo- imprezowiczki) nie jest dla społeczeństwa tak odstraszający, jak taki sam widok, tylko że płci męskiej?
Od samego początku, gdy tylko związki homoseksualne zaczęły wychodzić na swiatło dziennie geje byli uważani, za osoby chore psychicznie. Pedał, ciota- to jedne z najłagodniejszych określeń, jakie można spotkać na ulicy.
Przyznaję, że można znaleźć różnicę miedzy gejem a pedałem. Gej to mężczyzna, który kieruje swoją orientację na innych mężczyzn, ale niekoniecznie obnosi się z tym w tak widowiskowy sposób, jak właśnie popularnie określany pedał. Obcisłe, kolorowe stroje.... solarium... makijaże... specyficzny sposób mówienia i poruszania się...
Jednak, czy wciąż powinno to być aż tak rozróżniane i dyskryminowane?
Dlaczego naszemu społeczeństwu tak ciężko jest zaakceptować, albo chociaż przemilczeć widok tego typu mężczyzny? Wiem, że to głupie pytanie, bo wśród ludzi zawsze znajdzie się grupka, któa nie rozumie słowa "akceptacja" czy "szacunek".
Chyba jednak lekko zbaczam z tematu. Opierając się na męskich fantazjach- no powiedzmy sobie szczerze, że panowie podniecają sie na widok dwóch "zabawiających się" dziewczyn- lesbijki wydają się być bardziej "atrakcyjne" społecznie niż geje. Wciąż nie umiem zrozumieć... w pełni zrozumieć... dlaczego...
Zmęczenie i przepracowanie, nasuwają mi dziwne przemyślenia... prawda? :P
Jednakże sprawa nie jest do końca taka prosta.
Dlaczego widok dwóch lesbijek, biseksualistek, albo po prostu całujących się dziewczyn (wiadomo- imprezowiczki) nie jest dla społeczeństwa tak odstraszający, jak taki sam widok, tylko że płci męskiej?
Od samego początku, gdy tylko związki homoseksualne zaczęły wychodzić na swiatło dziennie geje byli uważani, za osoby chore psychicznie. Pedał, ciota- to jedne z najłagodniejszych określeń, jakie można spotkać na ulicy.
Przyznaję, że można znaleźć różnicę miedzy gejem a pedałem. Gej to mężczyzna, który kieruje swoją orientację na innych mężczyzn, ale niekoniecznie obnosi się z tym w tak widowiskowy sposób, jak właśnie popularnie określany pedał. Obcisłe, kolorowe stroje.... solarium... makijaże... specyficzny sposób mówienia i poruszania się...
Jednak, czy wciąż powinno to być aż tak rozróżniane i dyskryminowane?
Dlaczego naszemu społeczeństwu tak ciężko jest zaakceptować, albo chociaż przemilczeć widok tego typu mężczyzny? Wiem, że to głupie pytanie, bo wśród ludzi zawsze znajdzie się grupka, któa nie rozumie słowa "akceptacja" czy "szacunek".
Chyba jednak lekko zbaczam z tematu. Opierając się na męskich fantazjach- no powiedzmy sobie szczerze, że panowie podniecają sie na widok dwóch "zabawiających się" dziewczyn- lesbijki wydają się być bardziej "atrakcyjne" społecznie niż geje. Wciąż nie umiem zrozumieć... w pełni zrozumieć... dlaczego...
Zmęczenie i przepracowanie, nasuwają mi dziwne przemyślenia... prawda? :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)