Długo mnie tu nie było, ale potrzebowałam czasu na kilka ważnych przemyśleń. Poza tym przyszły wakacje i niestety nie było czasu. Kto by pomyślał, że w tak krótkim czasie może sie tyle wydarzyć...
Zastanawiające, jak jedno zdarzenie może całkowicie odmieniać nasze losy. Jeden dzień, jedna chwila- dosłownie kilka minut i zaczyna się patrzeć na swiat z zupełnie innej perspektywy! Dla jednych jest to 5 minut zagrożenia śmiercią dla drugich kilka pięknych słów wypowiedzianych przez kochaną osobę lub kilka słów brutalnej prawdy.
Mnie nie zmienił jeden dzień. Zmieniły mnie dwa tygodnie, choć powinnam zawrzeć to w cudzysłowiu. Na dwa tygodnie wyjechałam z Polski, by wraz z rodzicami podziwiac piękno Andaluzji. Było wspaniale jednak to był pierwszy, tak długi, okres rozstania z moim partnerem (określenie chłopak wydaje mi się strasznie dziecinne, nie wiem dlaczego). Człowiek wielokrotnie powtarza komuś "Kocham Cię" wierząc w to, co mówi, jednak nie mając 100% pewności. Nie znamy przyszłości. Nie wiemy, czy dzisiejsze "Kocham" nie stanie sie dla nas za chwilę bezwartościowe, bez zadnego powou. Po prostu czasem "przechodzi" choć jesteśmy pewni, że będzie trwało wiecznie. Jak więc przekonać się, że to właśnie TO? Ano, ludzie mają wiele sposobów... bycie z innym przez jakiś czas, odczekanie, chwilowe rozłąki.... Mnie właśnie to ostatnie pokazało, jak wiele TEN ktoś dla mnie znaczy. Nie wiedziałam, że tak zareaguję. To w końcu tylko dwa tygodnie, nie dwa lata. Jednak ta świadomość, że nie ma go w pobliżu, że wcześniej dzieliło nas kilometrów 20 a teraz dzieli ponad 3 000... że nie ma żadnej możliwości by do niego pojechać, przytulić się.. wiele nocy wtedy przepłakałam błagając (nawet nie wiem kogo) by dał mi choć jedną minutę, na poczucie jego bliskości...
To z jednej strony lekko przerażające, a z drugiej jak najbardziej piękne, że człowiek może mieścić w sobie takie pokłady uczucia i przywiązania do kogoś... Wiele razy myślałam, że jestem zakochana, że znalazłam osobę, która będzie dla mnie kimś najważniejszym. Jednak dopiero teraz, mając za sobą dobre i złe chwile, mogę szczerze i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że kocham....
28 sie 2012
12 cze 2012
What next ?
Sesja, choroba, sesja.... na zmianę zaliczam obecnie tylko te dwie rzeczy.
Nie mam czasu dla siebie, nie mam czasu pisać... nawet nie mam pomysłu o czym miała bym pisać! Chociaż... tak lubię psychologię... Dlaczego w chwilach, gdy moja głowa wolna jest od różnorakich przemyśleń nie skupić się włąśnie na tym temacie. Mogłabym przekazać wam tak wiele ciekawostek... sama się czegoć douczyć...
A Więc Dobrze ! :D
Wiadomo, że mózg jest najwazniejszym elementem naszego życia. Kieruje wszystkim, dosłownie wszystkim. Ale niewiele osób wie, jak małe lub większe uszkodzenia mózgu mogą zmienić nasze życie nie tylko pod kątem funkcjonowania fizycznego, ale także myślenia, odczuwania i reagowania.
Phineas Gage był kierownikiem budowy kolei w XIX wieku. Przez pewien czas pracował w kamieniołomach, przy kruszeniu skał, umieszczając dynamit w wydrążonych oworach za pomocą metalowego drąga. Niestety, los tak chciał, że nieszczęśliwie dla niego któregoś dnia jeden z łądunków przedwcześnie odpalił i ,etalowy drąg wbił się w czaszkę mężczyzny. Uszkodził on przednią, oczodołową część mózgu.

O dziwo, Phineas przeżył, ale wypadek ten spowodował całkowitą zmianę jego osobowości. Ze spokojnego, dobrze ułożonego, pracowitego i odpowiedzialnego człowieka stał się nieznośnym, wulgarnym, nieodpowiedzialnym, ulegającym kaprysom, nieliczącym się z innymi draniem. Ponadto okazało się, że nie jest w stanie realizować żadnych swoich planów. Utracił pracę i został poddany niemal całkowitemu ostracyzmowi społecznemu.
Ciekawe, jak bardzo uległa zmianie osobowośc poszkodowanego. Wciąz toczone są spory dotyczące prawdziwości całej historii. Niektórzy z naukowców mówią, że Gage był alkoholikiem, inni, że tak naprawdę nie ozstało dokłądnie udokumentowane jego zachowanie przed wypadkiem. Wiadomo na pewno, że przypadek Gage’a jest cytowany jako jeden z pierwszych udokumentowanych dowodów na to, że uszkodzenie płatów czołowych może wpływać na osobowość i interakcje społeczne jednostki. Wcześniej uważano powszechnie, że ta część mózgu nie odgrywa szczególnej funkcji w tworzeniu osobowości człowieka.
Sam Gage zachował do końca życia pręt, który przebił jego czaszkę, i został z nim pochowany. W 1867 ciało i ów rekwizyt zostały ekshumowane i do dziś są elementem stałej ekspozycji w Muzeum Anatomicznym na Uniwersytecie Harvarda.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/00/Phineas_Gage_Cased_Daguerreotype_WilgusPhoto2008-12-19_Unretouched_Color.jpg
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/28/Phineas_gage_-_1868_skull_diagram.jpg
Nie mam czasu dla siebie, nie mam czasu pisać... nawet nie mam pomysłu o czym miała bym pisać! Chociaż... tak lubię psychologię... Dlaczego w chwilach, gdy moja głowa wolna jest od różnorakich przemyśleń nie skupić się włąśnie na tym temacie. Mogłabym przekazać wam tak wiele ciekawostek... sama się czegoć douczyć...
A Więc Dobrze ! :D
Wiadomo, że mózg jest najwazniejszym elementem naszego życia. Kieruje wszystkim, dosłownie wszystkim. Ale niewiele osób wie, jak małe lub większe uszkodzenia mózgu mogą zmienić nasze życie nie tylko pod kątem funkcjonowania fizycznego, ale także myślenia, odczuwania i reagowania.
Phineas Gage był kierownikiem budowy kolei w XIX wieku. Przez pewien czas pracował w kamieniołomach, przy kruszeniu skał, umieszczając dynamit w wydrążonych oworach za pomocą metalowego drąga. Niestety, los tak chciał, że nieszczęśliwie dla niego któregoś dnia jeden z łądunków przedwcześnie odpalił i ,etalowy drąg wbił się w czaszkę mężczyzny. Uszkodził on przednią, oczodołową część mózgu.

O dziwo, Phineas przeżył, ale wypadek ten spowodował całkowitą zmianę jego osobowości. Ze spokojnego, dobrze ułożonego, pracowitego i odpowiedzialnego człowieka stał się nieznośnym, wulgarnym, nieodpowiedzialnym, ulegającym kaprysom, nieliczącym się z innymi draniem. Ponadto okazało się, że nie jest w stanie realizować żadnych swoich planów. Utracił pracę i został poddany niemal całkowitemu ostracyzmowi społecznemu.
Ciekawe, jak bardzo uległa zmianie osobowośc poszkodowanego. Wciąz toczone są spory dotyczące prawdziwości całej historii. Niektórzy z naukowców mówią, że Gage był alkoholikiem, inni, że tak naprawdę nie ozstało dokłądnie udokumentowane jego zachowanie przed wypadkiem. Wiadomo na pewno, że przypadek Gage’a jest cytowany jako jeden z pierwszych udokumentowanych dowodów na to, że uszkodzenie płatów czołowych może wpływać na osobowość i interakcje społeczne jednostki. Wcześniej uważano powszechnie, że ta część mózgu nie odgrywa szczególnej funkcji w tworzeniu osobowości człowieka.
Sam Gage zachował do końca życia pręt, który przebił jego czaszkę, i został z nim pochowany. W 1867 ciało i ów rekwizyt zostały ekshumowane i do dziś są elementem stałej ekspozycji w Muzeum Anatomicznym na Uniwersytecie Harvarda.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/00/Phineas_Gage_Cased_Daguerreotype_WilgusPhoto2008-12-19_Unretouched_Color.jpg
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/28/Phineas_gage_-_1868_skull_diagram.jpg
Subskrybuj:
Posty (Atom)